wtorek, 30 sierpnia 2011

Nigdy nie mów nigdy.

Ostatnio zauważyłam, że powracam do korzeni, czyli znów w moich postach pojawiają się rzeczy z second handów. I w sumie bardzo dobrze. Ostatnio mi ich troszeczkę przybyło, także posty pewnie będą też częściej dodawane. Pewnie pod dzisiejszą notką padną komentarze, że ubieram się jak stara baba. Spokojnie. Nie raz jeszcze mnie zobaczycie w czymś bardziej kobiecym. Co do nóg, to tak ... znów miałam małe starcie z moim mężem i znów pojawiły się siniaki. Skurczybyk z niego! Pewnie padną też pytania odnośnie mojego warkocza. Musiałam sobie 'pomóc'  troszeczkę pasmami syntetycznymi, aczkolwiek mój naturalny warkocz też jest już długi. Mam nadzieje, że za rok będę mogła już pleść takiego warkocza tylko i wyłącznie ze swoich włosów. Strasznie, ale to strasznie podobają mi się warkocze!











jumper - Romwe
skirt- second hand
bag - Romwe
shoes - ccc

sobota, 27 sierpnia 2011

W krainie moich butów.

Dzisiaj post nieco inny, bo nie będzie ani outfitu, ani konkursu. Dzisiaj pokaże Wam część mojej garderoby a mianowicie buty. Oczywiście jest to tylko niewielka część ( dopiero teraz zdałam sobie sprawę ile ich mam! ;O ), raczej ta letnia. Jak widać przeważają te na płaskim obcasie. Haaaa mam za mały pokoik żeby sfotografować na podłodze moje wszystkie buty. Pewnie za jakiś czas część z nich będzie szukała nowej właścicielki.



 


piątek, 26 sierpnia 2011

I miss you.

Chyba skończyły mi się ubrania na upalne dni, chciałam już wymieniać swoją garderobę na jesienną. Jak widać niepotrzebnie. Pogoda jest prześliczna, uwielbiam takie upały. Uwielbiam ten kapelusz, który pomimo tego, że spada mi z głowy to i tak jakoś podbił moje serce. Skoro już jesteśmy przy sercu to to, które mam koło moich szortów, to nie żaden super tatuaż, ani też ozdobnik. Skutecznie maskuje tylko moje 'ziaziu'. Zraz zmykam pewnie się opalać nad rzekę. A wy jak spędzacie swój wolny czas w taką cudowną pogodę?

Ponawiam prośby o głosy  na moją stylizacje w Facebookowym konkursie. Za wszystkie głosy serdeczne Bóg zapłać!  KLIK TUTAJ






tshirt- vintage
shorts - new yorker
shoes - LuuLuu 

czwartek, 25 sierpnia 2011

Flower Power.

Zdjęcia wyszły okropnie, trzeba przyznać. Z tych najgorszych wybrałam te ostatecznie nienajgorsze. Dziś post znów w stylu krótko zwięźle i na temat:  bluzka z wieżą Eiffla (nie byłam nigdy w Paryżu, to niech się chociaż popodniecam, że mam ją na koszulce), szorty w kwiatki i jazzówki.  Pozdrawiam serdecznie.

Ponawiam prośby o głosy  na moją stylizacje w Facebookowym konkursie. Za wszystkie głosy serdeczne Bóg zapłać!  KLIK TUTAJ





tshirt - Romwe
shorts - New Look
shoes - Merg

wtorek, 23 sierpnia 2011

Leopard heart and black wedges.

Powoli dochodzę do wniosku, że w  każdym poście musi być coś o pogodzie.  Zatem pogoda jest przepiękna! Taka ze mnie pogodynka. Pewnie dobrze zauważyliście, że mam już drugą taką koszulkę z panterkowym serduchem. Białą no i dzisiejszą, siwą. Oj tam oj tam ... idzie do mnie jeszcze czarna. Tak bardzo je polubiłam. Kocham Romwe za te tiszerty, są mega wygodne i uniwersalne. Za to kiecuszkę, którą mam na sobie, mam już od dawna. Idealna na upalne wieczory ... w Turcji. Bo to tam towarzyszyła mi prawie każdego wieczoru.A tak na zakończenie, muszę jeszcze coś wykrzyczeć: WAAAAAAAAKACJE!





tshirt - Romwe
skirt - OhMyFrock
wedges - CutesyShoes

poniedziałek, 22 sierpnia 2011

Boom Boom Boom Boom i want you in my room.

Bardzo się cieszę, że na sam koniec wakacji wraca do nas lato.Korzystając więc z pięknej pogody siadam na rower i pędzę się opalać nad rzekę. Dzisiaj więc krótko i zwięźle: secondhandowe szorty za złotówkę, bluzka w groszki z Romwe i białe, mega wygodne pantofelki z CCC. To jest to!

 Ostatni dzień trwania moich aukcji na Allegro: KLIK







shirt - Romwe
shorts - second hand
purse - Novamoda
shoes - ccc

czwartek, 11 sierpnia 2011

ULTRA - Mariusz Przybylski.

W lipcu tego roku, w Berlinie miało miejsce nie lada wydarzenie. Polski projektant – Mariusz Przybylski (który według mnie jest najlepszym polskim projektantem  mody dla mężczyzn)  zaprezentował swoją najnowszą kolekcję „ULTRA”  podczas Mercedes-Benz Fashion Week.   Mariusz część swojej kolekcji dedykował właśnie marce TOSHIBA, zaprojektował skórzane etui na laptopy Portégé R830-10P.
Poniżej możecie zobaczyć  sześć owoców pracy Mariusza.
 
Etui mają proste wzory, niewyszukane wzory. Liczy się prostota. Do takiego ‘prostego’  ale jakże schludnie i elegancko wyglądającego „pojemniczka” na laptop możemy założyć zarówno coś ekstrawaganckiego, jak i coś spokojnego. Zależy to od tego, który model wybierzemy. Czy ten żywy (zielony) czy bardziej stonowany (czarny).  Takie etui może również spełniać rolę eleganckiej, większej kopertówki.  Jest ona idealna do wszelakiego rodzaju dokumentów i małych drobiazgów, bez których nie jesteśmy w stanie funkcjonować (telefon, gumy do żucia, szminka, chusteczki itp.). 





Dodatkowo wszystkie etui są wykonane z włoskich skór najwyższej jakości, więc nie ma tu mowy o jakichkolwiek popruciach lub dziurach.



Etui są unisex więc nie ma się o co martwić. Każdy znajdzie coś dla siebie. 6 różnych etui, 6 różnych wzorków i 6 różnych fasonów.




Niestety nie miałam być okazji osobiście na pokazie.  Mimo wszystko etui bardzo mi się podobają. Wcale nie uważam, że dobierając torby/ etui do laptopów, względem naszego ubioru , przesadzamy. Każdy, komu zależy na swoim wyglądzie, wychodząc z domu nie zakłada byle czego. I nie mówię tutaj, że trzeba od razu pędzić do sklepu po super modne etui od Mariusza Przybylskiego, ale przynajmniej jeśli mamy laptopa i podróżujemy razem z nim, czy to po całym świecie, czy to tylko po naszej uczelni, to dbajmy o to aby etui/ torba były zadbane. Nie raz widziałam szare/białe/różowe torby, które nie odznaczały się tym, że miały np. fajną naszywkę bądź breloczek tylko tym, że były mega brudne. Torba różowa nagle zmieniała się w brudny róż,  biała w szary a szara w czarny (?). Ale problem rozwiąże się sam jeśli wybierzemy np. czarną. Torby od Przybylskiego mają jeszcze ten ogromny plus, że są wykonane ze skóry, a więc wszelkie zabrudzenia można usunąć zwykłą, namoczoną ściereczką.  Wszystko byłoby piękne i kolorowe gdyby  tylko nie jeden minus. Wszyscy jesteśmy przyzwyczajeni, że torbę powinniśmy nosić na ramieniu, a nie tak jak modele zaprezentowali na wybiegu: w ręce. W końcu laptop trochę waży. 



 Podsumowując wszystko to co wyżej napisałam, jednogłośnie stwierdzam, że takie współprace znanych projektantów ze znanymi markami są zawsze udane. Oby więcej takich przedsięwzięć! 



KONKURS

Jeśli podoba Wam się moja recenzja wyślijcie mejla z linkiem do mojej notki wraz z uzasadnieniem dlaczego Wam się podoba na adres: tosienosi@poczta.multipr.pl
 Jedna głosująca osoba, której najbardziej kreatywna wypowiedź, dlaczego akurat głosuje na mnie zostanie nagrodzona ... UWAGA... Laptopem TOSHIBA NB550D.
Ale to nie wszystko!
Kolejne dwie osoby, których wypowiedzi uzasadniające wybór dlaczego akurat zagłosowali na mnie będą równie ciekawe jak ta pierwsza wygrywają: pojemny dysk zewnętrzny TOSHIBA STOR.E ALU 2 2.5'' 640gb 

poniedziałek, 8 sierpnia 2011

Last Friday Night.

Stała się rzecz dziwna i niesłychana, bo coraz częściej można mnie zobaczyć w sukienkach, spódniczkach czy innego rodzaju damskich wdziankach. Skórzaną kurtkę upolowałam na przecenie w New Look za niecałe 20 zł, na dziale dziecięcym. Jak widać w rozmiar 13-14 lat udało mi się wcisnąć. A skoro już jesteśmy przy New Looku, to chciałam serdecznie podziękować za paczkę niespodzianke, w której były 2 bransolety i najnowszy lookbook. Ubrania są genialne! Sukienkę z Rajmarku mam już od dawien dawna ale jakoś nie mogłam się zebrać aby zrobić sobie w niej zdjęcie. Ćwiekowana kopertówka z Housa jest moim namber łan jeśli chodzi o kopertówki w mojej skromnej garderobie. O koturnach już chyba wspominać nie muszę, gdyż już od dawna były moim must have.

Jeśli posiadacie zło jakim jest Facebook, możecie na mnie głosować, a raczej na moją stylizację. Za wszystkie głosy serdeczne Bóg zapłać!  KLIK TUTAJ








wedges - sequin
dress - rajmarek
jacket - new look
clutch - house
ring - romwe

niedziela, 7 sierpnia 2011

Garden Party u znajomych.

Na wszelkie zaproszenia na grilla, imprezy czy inne swawole odpowiadam raczej pozytywnie. Stało się tak i tym razem, kiedy dostałam zaproszenie na małe garden party u mojej koleżanki, która mieszka na wsi.  Grillowaliśmy, hasaliśmy wśród podwórkowych chwastów w rytm puszczanych piosenek no i oczywiście robiliśmy zdjęcia. Początkowo nie chciałam dać się na mówić na zdjęcia, które miałabym wrzucić na bloga, ale z biegiem czasu udało im się mnie przekonać. Już na wstępie mówię, że zdjęcia nie są najlepszej jakości, gdyż nie pozwoliły na to: deszcz i dosyć późna pora. Na imprezę zdecydowałam się na małą czarną, pomarańczową marynarkę ( na zdjęciach wyszła jak różowa ;O) i kalosze. Kalosze są takimi małymi oszustami, jeśli chodzi o wysmuklanie nóg, bo robią to doskonale. Jeśli zaś chodzi o małą czarną, to już z góry uprzedzę komentarze niektórych z Was, że zakrywała wszystko to co miała zakrywać. Jak mawia Kasia Tusk: POŚLADKI MUSZĄ BYĆ ZAKRYTE. Tak też zrobiłam. Sukienka się nie podwijała, ani wcale nie jest taka krótka na jaką wygląda. Także akurat o to możecie być spokojni. Zostałam też oficjalnie ciocią trzech przeuroczych kociaków. No ale to już zupełnie inna bajka.













dress - Junkshop
jacket - Oh My Frock
boots - Merg

wtorek, 2 sierpnia 2011

Krótka relacja z pobytu w Turcji.

Już na samym początku chciałam was przeprosić, że strasznie opuściłam się w pisaniu postów. Ale jak wszyscy wiemy mamy wakacje. Ja miałam być okazje dzięki moim przekochanym rodzicom w Turcji. 2 tygodnie upałów prawie 40 stopniowych całkiem dobrze mi zrobiło, bo z tego co wiem w Polsce niestety padało. Pierwszy raz w życiu leciałam samolotem, czego strasznie się bałam. Jak się okazało na darmo. Przynajmniej pasażerowie samolotu siedzący koło mnie mieli kabaret. Myślałam, że mój lęk wysokości sparaliżuje mnie na całe 2 godziny lotu. No dobra, sparaliżował ale tylko jak leciałam do Turcji. Jeśli chodzi o hotel  - Turunc Marmaris. Najlepszy hotel w jakim byłam (pierwszy raz byłam w jakimś hotelu haha), wcześniej bujałam się po jakiś ośrodkach kolonijnych, wypoczynkowych, pensojonatach pod różą, pod kaktusem tudzież pod inną rośliną. Ludzie są tam strasznie ale to strasznie mili, obsługa hotelu również. Na mieście liczne stragany z niepodróbkami - turkisz oridżinal. Największą frajdę chyba sprawiało mi targowanie się ze sprzedawcami. No okej wrzucam parę zdjęć ze skromnymi opisami.


Dosłownie wszędzie porozwieszane są tureckie flagi.


Wokół całego hotelu porozsadzane były krzewy , na których kwitły urocze kwiatuszki.


Początkowo myślałam, że ten kot ma takie oczy, bo jest po prostu chory. Okazało się, że to taka rasa.

No... i palmy zobaczyłam.


Codziennie wieczorem na terenie całego hotelu trwała jedna wielka impreza (kolacja).


Prawie jak rekiny.


Na takich fikuśnych pojazdach jeździli sobie Turcy i puszczali oczko do każdej napotkanej niewiasty.


To chyba jakiś znak, że ujęłam hotel akurat gdy się mienił na różowo.


Pamiętam, że wokół tej wysepki było masę krabów, które tylko czekały aż kogoś uszczypną.


Widoki są naprawdę niezapomniane.


Żeby dojechać do hotelu, trzeba było pokonać góry. A jak? Drogi - serpentyny.


Turunc nocą.


Toż to nie miłość - czysty wandalizm.


Oczywiście nie ma wakacji bez dobrego towarzystwa - Naim & Samet.


Wokół hotelu była również bardzo urozmaicona infrastruktura.


Także do roboty dziewczyny Naim ciągle wolny.

Turunc to zdecydowanie najromantyczniejsze miejsce na Ziemi jakie widziałam. Piękne góry, morze, zatoka, ryby, ptactwo - bajka. Z pewnością będę starała się jeszcze wrócić do tego wyjątkowego miejsca z wyjątkową osobą. Wczasy genialne - polecam - Biuro Podróży ITAKA.

EDIT:

Dostałam masę maili z prośbą o opisanie hotelu, wyżywienia, standardu itp tak szczegółowo jak tylko mogę.  Postaram się;)

 HOTEL

Jeśli chodzi o sam hotel, to nie jest to jeden budynek, a aż cztery, duże budynki.  Pokoje są zazwyczaj 3 osobowe, z tego co mi wiadomo jest możliwość dostawki, no ale po co dusić się w kilka osób w jednym małym pomieszczeniu. Pokój jest mały ale przytulny. Ładnie urządzony, oczywiście z klimatyzacją. Co do klimatyzacji to jestem z niej bardzo zadowolona. W upalne dni robiła to, co do niej należało. Ale muszę przyznać, że budziła mnie w nocy, ale nie dlatego, że głośno chodziła, czy coś w ten deseń, ale dlatego, że zaczynało mi być zimno. Może sprawa miałaby się inaczej, gdybym miała się do kogo przytulić w tym wielkim dwuosobowym łożu, ale to już zupełnie inna historia.  Codziennie o pokój dbały hotelowe pokojówki. Przyznam, że im częściej zostawiałam im jakieś "małe wynagrodzenie"  tym bardziej przykładały się do swojej pracy. Z prześcieradeł i ręczników komponowały piękne łabędzie, kokardki, kwiatuszki i inne cudeńka. Bardzo miłe kobiety. A właśnie jest internet. A w pokoju jest telewizor, który chodził u mnie wieczorami, gdyż bardzo przypadła mi do gustu turecka randka w ciemno (hahaha kto widział to wie dlaczego akurat sobie upodobałam ten program), niemiecki odpowiednik Trudnych Spraw, tureckie You Can Dance (w którym poziom jest niestety żenujący) oraz animowane bajeczki na Vivie Germany (Drawn Together).

WYŻYWIENIE

O wyżywieniu to mogłabym pisać i pisać. Prawdziwa uczta dla podniebienia. Każdy dla siebie coś smacznego znalazł. Choć nie ukrywam, że najbardziej do gustu przypadły mi kolacje, tak jak już wcześniej napisałam, chyba największe przedsięwzięcie każdego dnia, które strasznie cieszyło oczy. No i oczywiście brzuszek :) Bogaty wybór słodyczy, sałatek, warzyw owoców, no dosłownie wszystkiego! Obawiałam się, że po tych 2 tygodniach spędzonych w Turcji znacznie przytyje. Nigdy nie odmawiałam sobie jedzenia, a schudłam ku mojemu zdziwieniu aż 5 kilo. Ale czemu, to o tym już za chwilę.

ATRAKCJE

Jeśli o hotelowe atrakcje, to mi najbardziej do gustu przypadły wieczorne skecze i kabarety.  Często wręcz płakałam ze śmiechu. Fajne jest to, że aktorzy często do swojej roboty angażują publiczność. Dla maluchów standardowo organizowane jest mini disco, nad którym czuwają animatorzy. Zaś dla starszych o 23:30 rozpoczyna się prawdziwe disco. Kolejną atrakcją jest Aqua Park. Kilka kolorowych zjeżdżalni. Muszę przyznać, że nie wypróbowałam wszystkich,  gdyż nie miałam na tyle odwagi. Fanom adrenaliny zdecydowanie polecam odwiedzenie tej atrakcji.  Ogólnie rzecz biorąc nie ma co się rozpisywać. Cały hotel i obiekty wokół niego to jedna wielka atrakcja.

Ostatni raz  powiem: POLECAM ! Hotel Turunc - Marmaris. 

Oferta ITAKA: KLIK

Strona Hotelu: KLIK