"Don’t say you love me unless you really mean it.
Because I might do something crazy like believe it! "
Zważywszy na to co się dzieje za oknem, nie jestem w stanie zrobić nowych zdjęć na bloga. Ostatnio też doprawiłam się grypy ( tak, to na pewno przez robienie zdjęć na bloga) . Wczoraj korzystając z ładnej pogody zrobiliśmy fotki na bloga. Jak było cudownie, kiedy słoneczko tak grzało!
Jestem wyjątkową osobą, jeśli chodzi o zapominanie o rzeczach i różnych sprawach. Toteż ostatnio byłam tu i tam, cały czas się pakowałam i rozpakowywałam, więc nie byłabym sobą jakbym o czymś nie zapomniała.
Tym razem padło na kosmetyczkę, w której była ładowarka do aparatu i moje kosmetyczne skarby.
Zatem dzisiaj zdjęcia bez makijażu. Bardzo często się nie maluję i tak chodzę, ale jednak muszę Wam przyznać, że pewniej się czuję kiedy wiem, że coś zakrywa moje niedoskonałości .
Jeśli chodzi o mój outfit, to dziś postawiłam na nieco punkowy akcent.
Całość balansuje raczej w czerni. Postanowiłam tę monotonie urozmaicić różową bluzą z białym napisem: FAKE CHANEL. Muszę przyznać , iż w rzeczywistości jest on iście neonowa.
Ćwiekowana ramoneska, czapka beanie, paskowe legginsy i buty typu Lita idealnie pasują do tego zestawienia.
Torebka, a właściwie torba typu boat jest bardzo pojemna. Mogę do niej włożyć obszerną lustrzankę i masę projektów na uczelnie. Wszystko się zmieści :)
sweatshirt- Jessica Buurman, leggins and jacket - NecessaryClothing,






















































