niedziela, 28 grudnia 2014

Mosquito.


Powiem Wam w sekrecie, że bardzo długo czekałam na ten śnieg, pomimo iż na dłuższą metę bardzo mnie denerwuje. Uwielbiam chodzić na wysokich obcasach, natomiast opanowanie przeze mnie  równowagi podczas takich warunków atmosferycznych graniczy z cudem. Przyznam się bez bicia - zaliczyłam wczoraj zająca (jak co roku muszę dostąpić tego zaszczytu).

Dostaję coraz więcej wiadomości na temat jakości moich postów - o ile zdjęcia są OK to ponoć chcecie więcej tekstu "lepszej jakości", czyli takiego, w którym będę pisała co tam u mnie. Postaram się sprostać tym wymaganiom. Niczego nie będę obiecywała, tylko po prostu postaram się Was nie zawieść.

Na sobie mam rozkloszowany płaszcz z Mosquito. Jestem w nim totalnie zakochana ! Jest bardzo ciepły i idealnie nadaje się na mroźne dni. Miny ludzi kiedy mnie mijają są bezcenne :)

Mosquito płaszcz (kupicie TU) | Terranova szal | Deichmann kozaki

sobota, 27 grudnia 2014

Maska Lbiotica BIOVAX - warto ją nakładać?


Witajcie kochane! Jak minęły Wam święta? U mnie bardzo dobrze :)
Dziś będę pisała o masce BIOVAX. Słyszałam na jej temat wiele pochlebnych słów. Zdecydowałam się, że przetestuję ją na własnych włosach. Ostatnio w ogóle nie dbałam o moje włosy. Ich pielęgnacja ograniczała się tylko do mycia i nałożenia odżywki. Moje włosy bardzo na tym ucierpiały. Postanowiłam znów zawalczyć o piękne, lśniące, mocne i grube włosy :)

Jak używać?
Na umyte włosy nakładam dokładnie maskę na całej długości włosów. Nakładam także na skórę głowy i robię delikatny masaż, Nie żałuję produktu. Następnie zakładam czepek dołączony do maski. Aby wzmocnić działanie produktu kieruję ciepły ( ale nie gorący!) strumień powietrza suszarki na czepek i susze przez około 3 minuty. Maskę trzymam jakieś pół godziny na głowie. Później starannie spłukuję, a na koniec polewam moje włosy chłodnym strumieniem wody, aby domknąć łuski włosów.


PLUSY:

- moje włosy uzyskały natychmiastowy blask
- bez problemu mogłam rozczesać włosy zaraz po wysuszeniu
- włosy stały się miękkie i sypkie
- włosy są widocznie gładsze niż przez zabiegiem
- produkt nie zawiera parabenów i SLS ( moje włosy za tym nie przepadają, co nie znaczy, że takich produktów nie używam)
- pięknie nawilża skalp
- po trzecim użyciu zauważyłam, że włosy są uniesione u nasady
- moje końcówki "odżyły"

I największy plus tej maski - BRAK MINUSÓW :)


Po lewej zdjęcie przed, a po prawej zdjęcie po. Może na zdjęciu nie widać aż tak spektakularnej różnicy, ja jednak widzę bardzo dużą. Na pierwszym zdjęciu moje włosy były suchymi strąkami. Nie wspomnę już nawet w jakim stanie były moje końcówki.Włosy strasznie się plątały. Na prawym zdjęciu możecie zobaczyć to, jak moje włosy się błyszczą. Na pewno w oczy rzuciły Wam się moje nierównie końcówki. Są one bardzo przesuszone i już łamliwe. W ten poniedziałek idę do fryzjerki aby troszkę stracić na długości włosów i pozbyć się problemu suchych, brzydkich końcówek. Po nałożeniu maski moje włosy stały się tak sypkie i mniej splątane, że palcami mogłam czesać włosy (dosłownie!) .Wcześniej tylko Tangle Teezer dawał sobie z tym radę ( niestety nie zawsze). 


Apropos moich końcówek - zobaczcie jakie są jasne i porozdwajane. Fryzjer w poniedziałek jak nic :)



A na koniec przedstawiam Wam moje ulubione trio. Olejek arganowy na końcówki firmy Artego (koszt ok. 30 zł za 25 ml) oraz dwie mgiełki do rozczesywania włosów - Aussie - ok 20 zł i Jantar ok. 10 zł.

Jeśli macie jakieś pytania piszcie pod postem, buziaki! :*

niedziela, 21 grudnia 2014

Futrzany kołnierz.


Niestety dzisiaj była brzydka pogoda, a kiedy już zebrałam się na zdjęcia, to zaczęło się robić ciemno.  Tak wyglądał mój dzisiejszy zestaw. Ciepły łaszcz ze sztucznym, futrzanym kołnierzem. Muszę przyznać, że w tej stylizacji zdecydowanie brakowało mi jakiegoś nakrycia głowy ( widzę tutaj nauszniki). Po tych kilku minutach spędzonych bez czapki miałam wrażenie jakby zaraz moje uszy płonęły. Tak było zimno. Jeśli chodzi o obuwie to dziś miałam na sobie wysokie, brązowe kozaki na słupku ze sklepu Renee. Prosta i wygodna stylizacja w której balansuje czerń i brąz.

płaszcz  ROMWE | kozaki Renee 

sobota, 20 grudnia 2014

New in.


Witajcie po jakże długiej, miesięcznej przerwie. Wreszcie od miesiąca znalazłam czas aby coś tu naskrobać. A czemu mnie nie było, czemu nie pisałam? Od stycznia nowy wygląd bloga, nowe kategorie, filmy i wiele innych nowości. Tak jak już kiedyś wspominałam notki będą pojawiały się systematycznie, a bloga traktuję już jako swoją najlepszą  pracę.
Dziś notka z serii #newin, Akurat dzisiaj kosmetyczne nowości. 


Na pierwszym i drugim zdjęciu ostatnia zawartość pudełeczek ShinyBox. Jestem nimi totalnie zachwycona.  Z ostatniego, grudniowego wydania moim absolutnym hitem jest krem pielęgnacyjny POSE, a z listopadowego rosyjski balasam do włosów ! Pudełeczka ShinyBox możecie kupić TUTAJ, a ich miesięczna subskrypcja to tylko 49 zł. 


Paluszki Beskidzkie robią mi dobrze na święta. I chociaż jestem na diecie to nie omieszkałam się zjeść choć jednej paczki! #kochamylakocie kocham i ja :) A hasło na błękitnej karteczce utwierdza mnie tylko w przekonaniu, że Beskidzkie mają świetnych PRowców!


Zestaw do konturowania twarzy, paletka cieni do oczu i rzęsy są kultowej marki Beverly Hills. Cienie są trwałe a korektory mocno kryjące.  Ostatnio będąc w drogerii Sephora skusiłam się na nowy tusz. Tym razem znów padło na mój ulubiony Lancome, ale tym razem - DRAMA. Koszt 150 zł. Jest cudowny!

Botki Timbery - DeeZee 169zł.


Malinowo - jeżynowy zestaw ( balsam i żel pod prysznic) od Yves Rocher. Jestem po prostu zachwycona tym duetem! Zarówno balsam jak i żel pachną tak intensywnie i oryginalnie, że nie mogę się doczekać kolejnych nowości z YR. Balsam pięknie rozprowadza się na mojej skórze po kąpieli, jego konsystencja jest bardzo fajna i nie jest zbyt tłusta. Jeśli jeszcze nie kupiliście czegoś mamie/babci/siostrze pod choinkę to polecam ten fenomenalny duet :)

Metaliczny, srebrny cień, eyeliner i lakier do paznokci to moje pierwsze trzy kosmetyki od Paese. Niedługo w makijażu na moim YT kanale. No i w sumie nie tylko one.

beGLOSSY to nowa wersja Glossy Boxa.  Uwielbiam go subskrybować, ponieważ to dzięki niemu odkrywam nowości, które później stają się moimi ulubieńcami.  Np. odżywka do włosów Aussie stała się moją ulubioną. W sumie nie wiem czemu, ale jakoś nie rwałam się wcześniej aby ją przetestować, a tu proszę :) Jest idealna! Jeśli chcecie subskrybować miesięcznie pudełeczko za 49 zł , to możecie to zrobić TUTAJ